sobota, 23 września 2017

Co jeśli na opakowaniach nie ma informacji dla alergików?

Zdarzyło Wam się kiedyś, wziąć jakiś produkt z póki sklepowej, wyciągnąć lupę aby przeczytać alergeny a tam brak informacji...
Co zrobić? Wiadomo, że nie kupować go. 
Ja w złości pisałam do producentów.
Raz dostałam między innymi taką odpowiedź:

"NIESTETY WSZYSTKIE NASZE PRODUKTY ZAWIERAJĄ SLADOWE ILOSCI ALERGENÓW 

JEŻELI CHODZI O PRODUKTY NASZE TAM GDZIE SA ALERGENY SA WYPISANE NA STRONIE NIE MUSIMY TEGO PISAĆ 

ŻYCZE POWODZENIA W SZUKANIU 

POZDRAWIAM RAFEX"

Taaaa i wszystko jasne...                                         

Inny przykład: daktyle z Lidla:



I odpowiedź na mojego maila:

"Szanowna Pani,
uprzejmie dziękujemy za kontakt z naszą firmą.
W odniesieniu do Pani zgłoszenia chcielibyśmy poinformować, iż zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami prawa (Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 10 lipca 2007 r. w sprawie znakowania środków spożywczych / Dz.U. 2007 nr 137 poz. 966) wszystkie składniki alergenne należy we właściwy sposób podać w liście składników. Od dnia 13.12.2014 r. składniki alergenne zgodnie z wymogami Rozporządzenia (UE) nr 1169/2011 muszą być dodatkowo wyróżnione na liście składników.
W przypadku, gdy produkt może potencjalnie zawierać składnik alergenny w wyniku nieuniknionego, minimalizowanego zanieczyszczenia krzyżowego (np. pochodzącego z linii produkcyjnej), wówczas w oznakowaniu tego produktu pojawia się informacja: „Może zawierać... / Może zawierać śladowe ilości…”.
W celu stwierdzenia i dokonania właściwego wyboru produktu zawierającego lub niezawierającego składnik alergenny, prosimy zatem odokładne zapoznanie się z etykietą danego artykułu.


Z poważaniem
XXXX (nie będę podawała nazwiska może)
Lidl Polska"

Na moją odpowiedź nie dostałam już jednak informacji zwrotnej:

"Dzień dobry,
dziękuję za przekopiowanie przepisów. Nie jest to jednak odpowiedź na moje pytanie. W załączniku przesyłam zdjęcia bakalii, które są do kupienia w Państwa sieci. Nie ma na nich informacji o alergenach. Ewentualnie proszę mi pokazać na etykiecie, gdzie mam ją szukać. A skoro nie ma informacji o orzechach to powinnam przeżyć. Czy mogą Państwo mnie zapewnić, że nie ma w nich żadnych alergenów? Czy jeśli po zjedzeniu ich wystąpi u mnie reakcja alergiczna będą Państwo za to odpowiadać?
Będę wdzięczna za informacje.

Z poważaniem,"



Napisałam wiec do Rzecznika Praw Konsumenta o poradę i w sumie można coś takiego zgłaszać, ale trochę wydaje się to być walka z wiatrakami....(odpowiedź poniżej).

Na szczęście coraz częściej ta informacja jest wiec idzie ku dobremu. Jeśli natrafię na taki produkt ponownie będę tu o tym pisać i informować jaką odpowiedź dał mi producent.


"Z dniem 13 grudnia 2014 r. weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności. Etykiety żywności oferowanej konsumentom w opakowaniach muszą być czytelne, nieusuwalne, zrozumiałe, nie mogą wprowadzać w błąd i pomijać istotnych informacji.

 Najważniejsze zmiany:
1. Minimalna wielkość czcionki na etykiecie to 1,2 mm, a na bardzo małych opakowaniach – 0,9 mm.
2. Obowiązkowe umieszczenie na etykiecie m.in. następujących informacji: nazwa (ale nie wymyślona przez przedsiębiorcę, tylko wskazująca na rodzaj produktu), wykaz wszystkich składników (wraz z alergenami oraz dodatkami do żywności), zawartość netto, data minimalnej trwałości (albo termin przydatności do spożycia), warunki przechowywania lub przygotowania, dane producenta.
3. Alergeny – etykiety muszą informować o rodzaju składnika powodującego alergię, który musi być wyróżniony np. napisany inną czcionką, kolorem, na innym tle. W przypadku produktów sprzedawanych luzem – informacji o alergenach szukajmy na wywieszce przy produkcie. 
4. Skład – na pierwszym miejscu na etykiecie musi znajdować się składnik, którego w produkcie jest najwięcej. Artykuły jednoskładnikowe np. masło, mleko, nie muszą mieć wykazu składników.
5. Składnik niespodzianka – jeżeli produkt zawiera składniki, których zazwyczaj nie spodziewamy się w danych produktach, będzie o tym informować napis na opakowaniu znajdujący się obok nazwy. Np. możemy spodziewać się takiej informacji: „pasztet drobiowy z tłuszczem roślinnym” lub „pizza z produktem seropodobnym”.
6. Określenie kraju lub miejsca pochodzenia produktu – miejsce pochodzenia produktu ma duże znaczenie dla decyzji zakupowych konsumentów. Etykieta musi informować skąd pochodzi produkt, jeśli szata graficzna albo informacje w oznakowaniu mogłyby konsumenta wprowadzić w błąd.
7. Woda w surowym mięsie i rybach wyglądających jak sztuka mięsa, czy filet - gdy jest jej więcej niż 5 proc. masy produktu, to zgodnie z nowymi przepisami – będziemy o tym poinformowani.
8. Gdy do mięsa lub ryby dodano białko zwierzęce, to nazwa produktu, a nie tylko wykaz składników, musi o tym informować. Znajdziemy wtedy np. takie zdanie: „kotlet z dorsza z dodatkiem białka wieprzowego”, „polędwica wołowa z dodatkiem białka wieprzowego”. Na etykiecie powinna znaleźć się także informacja o dacie zamrożenia mięsa i ryb.
9. Żywność w Internecie – w tym kanale sprzedaży to właściciel strony internetowej przed zakupem musi zadbać o prawidłowe poinformowanie konsumentów o składzie produktu. Czyli musi dostarczyć takich samych informacji, jak sprzedawca w sklepie tradycyjnym.
W Polsce nie ma jednego organu odpowiedzialnego za wszystkie badania jakości produktów. Badaniem jakości mogą się zajmować różne organy – w zależności od tego, o jaki rodzaj produktu chodzi i na którym szczeblu dystrybucji odbywa się kontrola.
Kontrolą jakości znajdujących się w obrocie detalicznym wyrobów i ich zgodnością z obowiązującymi dla danej branży przepisami zajmuje się Inspekcja Handlowa. Może ona również m.in. sprawdzać substancje i preparaty chemiczne oraz detergenty przeznaczone dla konsumentów (chodzi o chemię gospodarczą, środki czystości, kosmetyki). Inspektorzy sprawdzają też – mające istotne znaczenie dla oceny jakości wyrobów takich jak np. odzież, zabawki, sprzęt AGD i RTV – oznaczenie towaru. Do Inspekcji Handlowej można też zgłaszać podejrzenia, że jakiś produkt może być niebezpieczny. Takie zgłoszenia przyjmują też delegatury Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, bo to Prezes UOKiK prowadzi postępowania związane z bezpieczeństwem produktów.
Niektóre rodzaje produktów kontrolują inne podmioty, a nie Inspekcja Handlowa. Owoce i warzywa u producentów (czyli jeszcze przed wprowadzeniem na rynek detaliczny) bada Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Inspekcja ta sprawdza też, czy zgodnie z odpowiednimi procedurami wytwarza się produkty tradycyjne i regionalne.


W przypadku problemów lub wątpliwości można osobiście skontaktować się z powiatowym lub miejskim rzecznikiem konsumentów albo Oddziałem Federacji Konsumentów. Podmioty te będą mogły dokonać pogłębionej analizy sprawy, a następnie podjąć właściwe działania (porada, wystąpienie do przedsiębiorcy lub pomoc w sporządzeniu pisma procesowego albo przystąpienie do postępowania). Dane teleadresowe wskazanych podmiotów można ustalić na stronach: www.mapaporadnictwa.org lub www.uokik.gov.pl."


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz